Posty

Podróż

    - Dlaczego moim żywiołem jest ziemia? - spytała Luksa Cukinia, wraz z którym siedząc na pagórku podziwiała zachód słońca. - Tak powiedziała mi kiedyś mama: Jesteś ziemią Cukinio!      Ostatnie promienie słońca prześlizgając się przez gęste, deszczowe chmury oświetlały niebo różnobarwnymi kolorami. Było to piękne zakończenie pochmurnego dnia. Było to również piękne zakończenie jednej z podróży, którą odbyła Cukinia.     - Nauczyłam się czegoś przez ostatnie miesiące. To była najważnie jsza lekcja w moim życiu, w której nauczyłam się miłości. Widzisz ten zachód słońca? Jak nie kochać świata, gdy jest skąpany w tak barwnym świetle. Ale wiesz co pokochałam najbardziej? Ponurość przyrody. Jeszcze chwilę temu padał deszcz, a na niebie można było pływać w głębinach granatowych chmur. Jestem wdzięczna za ponure dni, bo dzięki nim mogę doświadczyć klarowności myśli i świeżości, która przybywa do mnie wraz z wiatrem. Dlatego uważam, że nie jestem ziemią. J...

IV Szept Olbrzyma

Obraz
Otworzyłam me drzwi i wyszłam do świata. Tyle czasu i dni obca jest mi chata. Śpię przez miesiąc w lesie, rozpalając ogień. Tak jak robią Rysie Żyję sama sobie. I choć świat jest duży znajdźmy dzisiaj siebie. Zanim noc mnie znuży czekam tu na Ciebie.      Musiałam zasnąć śpiewając. Leżałam przy rozpalonym ognisku, z którego dym unosił się nisko nad ziemią. Zrobiło mi się smutno, że siedzę tutaj sama kolejną noc. Od miesiąca marzę by odwiedził mnie jeszcze raz Luks Chcę by nauczył mnie więcej, pokazał mi świat jakiego nie widziałam. Poświęcam się temu pragnieniu uciekając każdej nocy z domu by czekać przy ognisku. Patrzyłam na ogień i rozmyślałam. Wszystko dookoła wyglądało jak zatopione  w czerni, wielkim cieniu Ziemi. Poza ogniem i dymem nie widziałam nic więcej,  ale poczułam zapach świeżości, jakby ktoś rozwiesił pranie. Bardzo znajomy zapach. Podniosłam się z trawy  i spojrzałam najpierw za siebie i na boki po c...

III Szept Olbrzyma

Obraz
     W czerwcowy, ciepły wieczór p atrzy łam na las, nad którym kilka miesięcy temu zabłysły czerwone gwiazd y. Obok mnie siedział mój najlepszy przyjaciel Luks. Najukochańszy i najbardziej złośliwy Ryś jakiego poznałam. - Pamiętasz Cukinio cokolwiek z tego niezwykłego wieczoru? - Niestety doznałam wówczas tyle nowych wrażeń, a n ie znając wcześniej zjawiska jakim był wybuch czułam jednocześnie zafascynowanie  i przerażenie. Luks, potrafiłbyś mi wyjaśnić co się dokładnie wtedy zdarzyło? - Oczywiście, tylko wcześniej przytul się do mnie mocno. Nie wyjaśnię Ci tego słownie , pokażę dokładnie jeszcze raz całe zdarzenie.     Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, gdy spowił nas gęsty pył, a jedynym słyszalnym dźwiękiem był przeraźliwy szum jak wtedy w listopadzie. Znaleźliśmy się przed werandą. Było przeraźliwie gorąco. Mdliło mnie od zapachu kurzu, hałasu i suchego powietrza. Luks przytulił mnie mocniej i powiedział, że nie pozwoli, by stało ...

II Szept Olbrzyma

Obraz
Biały, lutowy śnieg okrył gałązki nadmorskich drzew, na które patrzyłam z zadartą głową. Wyjątkowość dzisiejszego dnia przywiodła mnie pod najwyższy klif Wybrzeża Bez Zachodu. Na jego szczycie chcę doznać Niesamowitego i mimo zimowej pory, która ma z tym dniem wiele wspólnego, nie byłaby to jej zasługa. Po raz pierwszy w życiu wyruszyłam na najbardziej wyjątkowe przeżycie w całym roku, spotkanie Olbrzyma z lasem. Wybrałam najciekawszą ścieżkę, taką po której spacer przynosi wzniosłej osobie niezwykłość w tym co zwyczajne. Szłam wzdłuż klifu obok buków i sosen podkreślających majestatycznie swoje smukłe, proste pnie. Zawędrowałam na najwyższy punkt by znaleźć się jak najbliżej Olbrzyma, który za trzy dni ukryje się przed wzrokiem ludzi. Liczę, że wcześniej uraczy mnie swoją obecnością. Uśmiechnęłam się na myśl przeżycia Niesamowitego i zaczęłam rozglądać się po lesie. Na szczycie siła wiatru jest dotkliwsza niż pod klifem; słyszalna w trzepoczącej czarnej wst...

I Szept Olbrzyma

Obraz
Popołudniowe słońce zaszło za dwunastą sosnę, której korona w sam raz skryła mój dom w cieniu. Ten zimowy dzień jest idealny na wygrzewanie przemarzniętych dłoni i stóp przed kominkiem. Ogień tlił się większym płomieniem, a przyjemne ciepłe oplotło moje nogi wyciągnięte do płomieni.  Oddałam się rozmyślaniom, tyle radości i spokoju w świetle ognia, mogłabym być teraz kawałkiem drewna... ...chlust... ...zimny strumień wody spłynął po moich oczach. Przetarłam powieki. Zza mokrych kosmyków włosów, z których krople skapywały w szalonym rytmie, patrzyłam jak sycząc z bólu, dogasa w kominku ogień. Serce zaczęło mi walić, gdy zrozumiałam, że ktoś właśnie zakłócił mój spokój. Źródło:  https://www.facebook.com/Fingafinn/ Senną Cukinię ukazali: https://www.facebook.com/marianna.p.foto/?fref=mentions  - zdjęcia https://www.facebook.com/potejstronielustra/?fref=mentions - makijaż https://www.facebook.com/aleksandra.kubacka?fref=mentions  - włosy ht...

Obraz II

Obraz
Zza uschłych drzew wyszedł tłusty, włochaty niedźwiedź. Zerknął na mnie łagodnie, na obojętną postawę i apatyczne spojrzenie. Sprawiał wrażenie niegroźnego, ale dzisiaj moje myśli nie są zdolne do prawidłowej oceny. Staliśmy przez wieczność naprzeciw siebie, aż misiek chwycił moje ospałe ciało, położył na mchu pod drzewem i siedząc tak obok mnie czekał, aż coś coś z siebie wyduszę. Zanim podjęłam jakąkolwiek aktywność, niedźwiedź odszedł zostawiając mnie na polanie. Niebo poszarzało, a las pokryła mgła. Wstając spod drzewa zakołysał mną silny wiatr, obrócił na piecie i popchnął z powrotem na trawę. Podniosłam głowę, przed sobą miałam lustro, niesamowicie wysokie i wąskie lustro skrywające się w konarze drzewa. Szkło pokryło się milionem drobnych pęknięć z których coraz bardziej i bardziej wyłaniała się kobieca postać. I gdy wyłoniła się całkowicie, c hłód jej spojrzenia przeniknął moje ciało. Źródło:  https://www.facebook.com/Fingafinn/ Senną Cukinię...

Obraz I

Obraz
Chmura zdecydowała zasłonić na dzisiaj promienie słońca. Listopadowy wieczór przyszedł niespodziewanie szybko tak jak mgła, która wyłoniła się z lasu. Patrzyłam na kłęby szarobiałego dymu sunącego po ziemi. Zatrzymał się dla mnie czas, a słyszalna była jedynie muzyka szeleszczących liści i wiatr we włosach. Rześkie powietrze przeszyło moje myśli bez trosk cieszących się pogodą. To chwila odpowiednia do tworzenia lub długich  rozmyślań, a jeżeli chodzi o rozmyślania, najlepszym ich towarzyszem jest mój przyjaciel ryś. Wpatrzona ciągle w mgłę śledziłam każdy jej kształt, aż wyczarowałam z niej formę dużego szarego kota. - Czwartek...kolejny spokojny czwartek. Obok mnie usiadł dumny ryś i spojrzał na mnie szarymi oczami. - Przygotuję tobie miseczkę smakołyków. To będzie długa noc, przeleję dużo wina. *** Za oknem kryła się noc. Siedząc w pokoju czułam siłę wiatru uderzającego o ściany domu. Momentami budził się we mnie lęk o bezpieczeństwo, ale siedziałam nieruchomo na ...