II Szept Olbrzyma
Biały, lutowy śnieg okrył gałązki nadmorskich drzew, na które patrzyłam z zadartą głową. Wyjątkowość dzisiejszego dnia przywiodła mnie pod najwyższy klif Wybrzeża Bez Zachodu. Na jego szczycie chcę doznać Niesamowitego i mimo zimowej pory, która ma z tym dniem wiele wspólnego, nie byłaby to jej zasługa. Po raz pierwszy w życiu wyruszyłam na najbardziej wyjątkowe przeżycie w całym roku, spotkanie Olbrzyma z lasem. Wybrałam najciekawszą ścieżkę, taką po której spacer przynosi wzniosłej osobie niezwykłość w tym co zwyczajne. Szłam wzdłuż klifu obok buków i sosen podkreślających majestatycznie swoje smukłe, proste pnie. Zawędrowałam na najwyższy punkt by znaleźć się jak najbliżej Olbrzyma, który za trzy dni ukryje się przed wzrokiem ludzi. Liczę, że wcześniej uraczy mnie swoją obecnością. Uśmiechnęłam się na myśl przeżycia Niesamowitego i zaczęłam rozglądać się po lesie. Na szczycie siła wiatru jest dotkliwsza niż pod klifem; słyszalna w trzepoczącej czarnej wst...